Luty 6, 2013 at 20:11

Faa Naa- Zapomniana Osada

przez
Faa Naa

Niedokończona osada. Autor & Copyright Natalia Ojewska

Faa Naa to maleńka wyspa należąca do dystrytku Accry, nie jest jednak naniesiona na mapy. Nie dociera tam żaden środek komunikacji miejskiej, gdyż zwyczajnie nie ma drogi. Aby znaleźć Faa Naa, należy dotrzeć do osób, które wiedzą o jej istnieniu i zdać się na ich wskazówki, aby tam trafić. Krążące wokół wyspy legendy o społeczeństwie żyjącym w izolacji, otaczają je aurą tajemnic, takich jak, zakaz umierania i rodzenia dzieci na terenie wioski.

Nowa osada, ta sama bieda

Jadąc taksówką w stronę wybrzeża, obserwowałam krajobraz, który powoli przeistaczał się w typowo morski, minęłam osadę maleńkich, murowanych domków, otoczoną murem wysokich palm, przez co wzbudzała wrażenie estetycznej cywilizacji.  Za tą iluzję odpowiedzialny był błękit nieba, zieleń roślin i biel piaskowej ziemi.

Ten teren należy oficjalnie do „wodza”, który podzielił go na działki budowlane. Kupują je osoby, których nie stać na życie bliżej centrum miasta. Osada nie posiada infrastruktury w postaci dróg i kanałów- w porze deszczowej jest systematycznie zalewana. Dobytek jej mieszkańców ogranicza się do kilku niezbędnych rzeczy- jak, miski, garnki, proste łóżka. Miasteczko nie ma szkoły ani przychodni- nie ma tu nauczyciela, lekarza czy pielęgniarki. Dlatego też osada jest prawie niezamieszkała. Jedną z niewielu oznak życia były dzieci bawiące się na nasypiskach śmieci oraz widok leżącego na ziemi wychudłego, o pustym wzroku białego byka.

Faa Naa- za końcem drogi

Faa Naa

Faa Naa. Ghana. Autor & Copyright Natalia Ojewska

Taksówkarz dowiózł nas w najdalsze miejsce, jakie mógł pokonać jadąc po łąkach i piaskach. Resztę drogi odbyliśmy idąc pieszo brzegiem morza. Nagle wąski pas plaży oddzielający ocean od maleńkiego jeziorka zwęził się, a przy jego brzegu ujrzałam rząd małych, zbudowaych ze strzechy trzcinowej chat. Mit o osadzie, która żyje odizolowana od cywilizacji, stał się rzeczywistością. W Faa Naa nie ma prądu, bieżącej wody, instalacji sanitarnych, nie dociera tu żadna gazeta- wydaje się, że czas stanął w miejscu. Wokół tej małej wyspy żyje zamknięte społeczeństwo, trudniące się i żyjące  tylko z rybołóstwa.

Miejsce to otocza aura dziwnego dla mnie spokoju i ciszy. Biegające dzieci są uśmiechnięte, ale nie panuje między nimi beztroska, charmider i radość. Biegają i bawią się wręcz bezszelestnie.  Również siedzący przy wspólnych stołach dorośli, nie prowadzą ze sobą rozmów.  Przy dłuższej oberwacji powstaje wrażnie, że ludzie ci zastygli w ruchu. Otacza ich specyficzne milczenie, które jednak nie budzi lęku czy niepokoju, ale zdziwienie, gdyż nie pasuje ono do tego rajskiego krajobrazu, który kojarzy się ze szczęściem, ruchem i energią.

Faa Naa

Wyciąganie sieci rybackiej na brzeg. Autor & Copyright Natalia Ojewska

Przyczyną prowadzenia życia zamkniętego w prostym i monotonnym schemacie, jest brak bodźców, które docierałyby do niego z zewnątrz. W Faa Naa każdy dzień, tydzień i rok są takie same, wypełnione takimi samymi czynnościami: przywożenie wody pitnej z miejsca oddalonego o ponad godzinę, czy ugotowanie obiadu. Najważniejszą częścia dnia jest wyciąganie sieci rybackiej z oceanu.  To jest jedyny moment, w którym cała wioska przebudza się na kilka chwil z bezruchu, jakby jakaś nieznana siła wypełniła ich w mgnieniu oka i kierowała na plażę, aby wspólnie wyciągnąć na brzeg to, co jest podstawą ich egzystencji- ryby. Ich twarze pokazują emocje, a dzieci skaczą radośnie wokół sieci. Gdy ryby zostaną przetransportowane, cisza ponownie wkrada się w każdy zakamarek Faa Naa.

Praktykując stare tradycje i przesądy

Faa Naa

Straszy mieszkaniec osady, który opowiedział mi o jej życiu

Mieszkańcy, podobnie jak większość Ghańczyków, są bardzo otwarci i serdeczni, czego doświadczyłam, rozpoczynając rozmowę z jednym ze starszych mężczyzn. Uśmiech rozjaśnił jego twarz i czułam, że opowiadanie o wiosce sprawia mu przyjemność. Od niego dowiedziłam się, że krążące wokół osady pogłoski, o tabu jakim objęte są tam narodziny i śmierć, są jaknajbardziej prawdziwe i kultywowane. Złamanie każdego z tych zakazów związane jest z nałożeniem finansowych sankcji na „oprawcę” bądź jego rodzinę. Mężczyzna nie potrafił wyjaśnić mi w jak dalekiej przeszłości zakorzenione jest to tabu oraz co leży u jego źródła. Jest ono przekazywane z pokolenia na pokolenie, jednak  nie jest związane z  religijnymi rutuałami. Pewnym jest, że mieszkańcy dokładają wszelkich starań, aby poród nie odbył się na terenie osady. Ciężarne kobiety transportowane są czółnem do oddalonego o godzinę drogi szpitala. Ta podróż  jest wyjątkowo niebezpieczna, zwłaszcza gdy kobieta ma już skurcze. Biorąc jednak pod uwagę, jak ubogie i prymitywne są zasoby wioski, tabu narodzin, może być w rzeczywistości  błogosławieństwem dla matek i ich nienarodzonych dzieci, gdyż jest dla nich gwaracją otrzymania opieki lekarskiej. Według opublikowanych w prestiżowym brytyjskim magazynie medycznyn „The Lancet” wyników, przeprowadzonych na światową skalę badań o narodzinach martwych dzieci,w Ghanie na 1000 porodów 22 dzieci przychodzi na świat martwe. Dla porównania w Polsce umiera 3 dzieci na 1000 narodzin.  Brak opieki medycznej, niedożywienie oraz poważne choroby, jakie dotykają ciężarne kobiety Ghany, to jedne z najważniejszych przyczyn narodzin martwych dzieci. Tym ryzykiem dotkniętą są przede wszystkim kobiety mieszkające na wsiach i odciętych od cywilizacji miejsc takich jak Faa Naa.

Faa Naa- złota klatka

Mężczyna opowiedział mi, że mieszkańcy Faa Naa nie są zobowiązani spędzić w wiosce całego swojego życia. Opuszczenie wioski i wyruszenie w inny świat jest jednak najczęściej nierealnym marzeniem, o czym dowiedziałam się rozmawiając z jednym z chłopców mieszkających w osadzie. Na moje pierwsze pytanie, jak podoba ci się życie na wyspie, odparł cichym i zastraszonym głosem, że pragnie się wyprowadzić. Chodzi do szkoły. Ma 20 lat, za 4 lata powinien być w klasie maturalnej. Nie dlatego, że jest mniej inteligenty, lecz dlatego, że nie ma ani warunków do nauki, ani rodziców, którzy by go do niej motywowali.

Faa Naa

chata z trzciny, w której mieszka chłopak. Autor & Copyright. Natalia Ojewska

Zaprosił mnie do swojej chaty. Na przestrzeni około 30 m² ujrzałam dwa szałasy otoczne trzcinowym płotem. Jego „dom” posiadał może 4m². Połowę zajmowało stojące na piasku drewniane łóżko posłane matą bambusową. Pod nim zauważłam eleganckie buty wyjściowe. W drugim końcu szałasu zamontowana była półka: leżało na niej szare mydło, szczotka do włosów, cebula i miska na wodę. Na środku pomieszczenia znajdowała się strerta ubrań, spod której wyciągnął dwie, pełne piasku książki- jego cały dobytek.

Nie umiał mi powiedzieć kim chciałby zostać, o jakim zawódzie marzy. Czuł, że jego marzenie opuszczenia Faa Naa jest nierealne- przestał snuć plany. Ograniała go już rezygnacja i pogodzenie się z losem. Bilet do innego świata to albo posiadanie rodziny,która może pomóc albo pieniędzy. Chłopak nie ma ani jednego, ani drugiego. Los przykuł go do spędzenia życia na tej pięknej ziemi otoczonej błękitnym niebem, która jednak więzi bezlitośnie swoich mieszkańców niczym złota klatka. Chłopak najprawdopodobniej podzieli los swojego ojca, dziada i pradziada. Jego wołanie o zmiany ucichną któregoś dnia. Kiedyś sam zostanie ojcem. Być może zawiezie swego syna na pierwsze zajęcia w szkole. Potem wróci łowić ryby. Jak jego ojciec nie będzie już w stanie odczytać marzącego wzroku swojego dziecka, nie dostrzeże jego smutku. Kolejne pokolenie zatoczy milczący krąg wokół tej Zapomnianej Ziemi, na której nie słychać śmiechu szczęśliwych ludzi.

Pomimo, że generacja starszych mieszkańców uważa samych siebie za szczęśliwych argumentując, że łowienie ryb jest lepsze kradzież, ich dzieci czują się uwięzione. Decyzja o opuszczeniu wyspy jest ściśle powiązana z posiadaniem nowych perspektyw, aby przetrwać życie w Accrze. Są nimi zawody takie jak piekarz czy fryzjer, dzięki którym można łatwiej znaleźć pracę. Niestety osady takie jak Faa Naa nie posiadają dostępu do edukacji i ich mieszkańcy najczęściej kończą, co najwyżej szkołę podstawową.  Dlatego jeśli nie dotrą tu pomoc i cywilizacja los mieszkańców Faa Naa nigdy się nie zmieni.

Angielska wersja artykułu jest opublikowana w:

The Sleuth Journal

Ghana Web

 

Share Button

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*